Rajd Dakar trwa, Polacy walczą do upadłego o jak najlepsze pozycje. Ale zaraz… gdzie tu temat bliski logistyce magazynowej? Otóż jest. Dość powiedzieć, że pierwszy Polak-amator, który wziął udział w Rajdzie Dakar, to szef jednej z największych firm w Polsce sprzedających wózki widłowe. O pasji, zaangażowaniu i potrzebie… dobrego wsparcia serwisowego w niezwykle wymagającym środowisku – tak rajdowym, jak i biznesowym „Warehouse Monitor” rozmawia z Jarosławem Cisakiem, prezesem zarządu Jungheinrich Polska Sp. z o.o.
- Nie ma Pan czasami wrażenia, że łatwiej jest pokonywać na motocyklu pustynię, niż… sprzedawać wózki widłowe? Pytam nie bez powodu. Nie tylko szefuje Pan jednej z największych w Polsce firm w tej branży, ale test też Pan pierwszym Polakiem, prawdziwym amatorem, który wziął udział w Rajdzie Dakar (w 2007 r., gdy trasa wiodła jeszcze przez Afrykę). Wycofał się pan po 7. etapie po odniesieniu kontuzji ręki…
- Jedno i drugie jest dużym wyzwaniem, nie da się tego bezpośrednio porównać, bo zarządzanie firmą jest dużo bardziej kompleksowe. W obydwu przypadkach nie da się jednak niczego osiągnąć bez odpowiedniego przygotowania, zdolności przewidywania, wyboru właściwej strategii i szybkiego podejmowania decyzji w dynamicznie zmieniających się okolicznościach. Zarówno podczas rajdu, jak i zarządzając firmą, trzeba mieć dobrą długofalową strategię, ale jednocześnie błyskawicznie reagować na zmieniające się otoczenie, w przeciwnym razie każda meta i każdy cel będą nieosiągalne. Zasadniczą różnicą jest to, że w sporcie można być amatorem i osiągać założone cele, mając jednocześnie dużą satysfakcję, a w pracy amatorstwo się nie sprawdza – trzeba być profesjonalistą, bo w innym przypadku nastąpi błyskawiczna dyskwalifikacja.
- Czy śledzi Pan tegoroczne zmagania? Kibicuje Pan jakiemuś zawodnikowi w sposób szczególny, może któremuś z tych, których Pan poznał osobiście w czasie „swojego Dakaru”?
- Oczywiście! Jestem wiernym kibicem wszystkich uczestników z Polski, niektórych znam dobrze osobiście i tym – rzecz jasna - kibicuję najgoręcej.
- Mam wrażenie, że tak w rajdach, jak i w branży wózkowej bez profesjonalnego serwisu niewiele można osiągnąć…
- Start w Dakarze bez zaplecza serwisowego byłby szaleństwem, bez niego nie ukończyłbym prawdopodobnie już 3-4 etapu. Serwisowo byłem wspierany przez Orlen Team, za co serdecznie dziękuję. Zdaję sobie sprawę, jak ważne jest wsparcie serwisowe, nie tylko w sporcie motorowym, ale również w biznesie, dlatego stworzyliśmy w Jungheinrich Polska najsilniejszy, najlepszy i najbardziej kompetentny zespół serwisowy w naszej branży.
Rozmawiał: Sebastian Śliwieński, redaktor naczelny „Warehouse Monitor”
Zdjęcia: Archiwum Jarosława Cisaka.
|
Jarosław Cisak, prezes zarządu Jungheinrich Polska Jarosław Cisak z firmą Jungheinrich jest związany od 1996 r. Od 13 lat pełni funkcję prezesa zarządu. Wcześniej był Dyrektorem Serwisu. Jest absolwentem Politechniki Warszawskiej. Jego hobby to podróże i motocykle. Żonaty, ma 2 dzieci. |








